Kraina winem płynąca – Morawy

Kiedy przychodzi długi weekend, zazwyczaj  szukamy z P. miejsc w okolicach Szczyrku gdzie moglibyśmy pojechać. Miejsca staramy się wybierać możliwie blisko aby nie przeznaczyć na dojazd całego dnia ale też aby na wszelki wypadek można było szybko wrócić i padło na Morawy:)

 

 

 

Czas na Morawy

W ubiegłym roku byliśmy w Pradze, która ku akurat mojemu ździwieniu od Szczyrku jest raptem ok 4 -5h jazdy samochodem. Bardzo nam się spodobała. Samych Czechów tez polubiliśmy, więc zachęceni ubiegłorocznym wyjazdem stwierdziliśmy, że w tym roku również postawimy na Czechy a dokładnie na Morawy.

Nocleg wybraliśmy dość przypadkowo, w maleńkiej miejscowości Brod nad Dyji położonej w sercu Moraw, nie daleko miejscowości Mikulov przy granicy z Austrią. Czas podróży samochodem ok 3-4h.

Pierwotnie na Morawy chcieliśmy pojechać z rowerami bo z tego są głównie znane – z rozległych szlaków rowerowych. Natomiast musieliśmy zmienić nieco nasze plany i stwierdziliśmy, że naszym hasłem przewodnim będą „czeskie wina” . Powiecie piwo czeskie tak ale wino to musi być słabe. I tu możecie się pomylić szczególnie jeżeli chodzi o wina białe. Czeskie wina białe sa bowiem lekkie, orzeźwiające w cenie ok 30-40zł/butelka. Doskonałe też są wina różowe. My akurat degustowaliśmy głównie wina z winnicy Lipa ale były naprawdę zacne:)

Nasza miejscówka

Jak się okazało nasza niepozorna miejscówka była po części winiarnią, którą prowadził właściciel jednej z winnic.

Klimat miejsca wiejski, sielankowy z elementami Prowansji. Na terenie obiektu jest niewielka aczkolwiek bardzo klimatyczna knajpka, w której serwowane są wina oraz czeskie specjały. Wszystko przy akompaniamencie lekkiej jazzowej muzyczki. Idealne miejsce na wieczór. Jedyne co się może przydać to znajomość czeskiego jeżeli chodzi o odczytanie karty menu ponieważ nikt z obsługi nie mówi po angielsku, ani po polsku więc zamawianiu potraw towarzyszy lekki dreszczyk emocji:)  Moją największą wpadką był obiad w Mikulov gdzie otrzymałam połączenie mięsa z bitą śmietaną, dżemem i ziemniakami oraz dziwnym sosem . Nawet P. który raczej wszystkiego próbuje i zjada nie skusił się 😛

Alternatywa

Spędziliśmy na Morawach w sumie 3 dni z czego jeden przeznaczyliśmy na Mukolov i zwiedzanie zamku, drugi na zwiedzanie okolicznych górek a trzeci na nierobieniu niczego:) To był nasz od nie pamiętam kiedy nocleg w obiekcie ponieważ zazwyczaj nocujemy na campingu i oczywiście dopiero po czasie się zorientowaliśmy że niedaleko jakieś 6km od naszej miejscówki jest kampanig położony nad jeziorem. Bardzo sympatyczne miejsce aczkolwiek w sezonie wakacyjnym może być na nim bardzo tłoczno. Wake, place zabaw, boiska do gry siatkówki, łowienie ryb prawie wszystko co można sobie wymarzyć. Sanitariaty przyzwoite , baza gastronomiczna spora więc miejscówka warta rozpatrzenia na pewno.

Z rzeczy organizacyjnych, które nas zaskoczyły to m.in. brak możliwości płatności kartą w knajpach więc warto mieć przy sobie gotówkę . Sklepy są otwarte dość krótko nie tak jak u nas do 21 a raptem do 17-18:00, a dodatkowo w takich miejscowościach jak nasza poza knajpką w naszym obiekcie nie ma żadnej alternatywy chyba, że chcemy wypić piwo w a la pubie czytaj przed domem sąsiada:)

Morawy są piękne i jeżeli szukać ciszy, spokoju i chcecie pojechać gdzieś niedaleko warto je zwiedzić .

Polecamy:)

MR

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *